O kocie, który nie bał się nawet muchy, i drugim, któremu jest wszystko jedno!
RSS
piątek, 27 marca 2009
Urlop i kociego szpitala c.d.
No więc Pan T. i ja wyjeżdżamy na tydzień na urlop (fudujemy sobie w tym roku wcześniejsze wakacje). Koty zostają pod opieką Opieki. Opieka będzie się uczyć (jest na studiach) oraz podawać Fredkowi pół tableki dziennie oraz zwracać uwagę na Klemensa. Fredkowi wreszcie się poprawiło, chociaż w zeszłym tygodniu było kiepsko. Byliśmy zmuszeni oddać Kota na dzień do kociego szpitala (prawdziwego a nie w domu), na endoskopię i obserwację. Nowotwór wykluczony to po prostu silne zapalenie gardła (a bakteria, która to powoduje, trzyma się uporczywie). Od 3 dni obserwujemy poprawę.
 
A teraz garść zdjęć.
 
Klemens ukochał sobie spanie na stole. Po jakimś czasie zaakceptował poduszkę między sobą a blatem stołu.
 
 
Tu Fredi trochę chory po endoskopii i Klemens, który go twardo pilnuje (kurz na ziemi to kłaczące koty, właściwie Klemi).
 
 
Fredi próbuje spać, ale Klemens go nie opuszcza (niebieski kocyk jest Frediego tak naprawdę, a bałagan was made by  Mr. T....)
 

21:18, rejuvenate
Link Komentarze (1) »
środa, 18 marca 2009
Cholera
napisałam cały długi post o tym, jak Fredi przyprawił mnie dziś o zawał w klinice weterynaryjnej, podważając drzwiczki klatki i zwiewając spowrotem do gabinetu pani doktor, która chwilę wcześniej dała mu zastrzyk, i szlag to trafił z powodu dostawcy internetu!!!!!!!!!!!!! Grrrrrrrrrrrrrrr............!! Streszczając, odwołuję wczorajsze peany na rzecz Fredzia.
 
PS Dwa dni temu pewien pan doktor (lokalna sława weterynaryjna) wywołał mnie i Fredzia na zastrzyk krzycząc "Afred (...)owski!!!!!!!!" Potem wywołał pieska krzycząc "Dziunia Kowalska!" (czy jakoś tak....) :D
22:05, rejuvenate
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 marca 2009
Ha, najgrzeczniejszy z całej
dużej kliniki weterynaryjnej! Taki jest mój Fredi! Tabletki co prawda nie zeżre i próbę jej podania potraktuje jako zamach na własną wolność i godność osobistą, ale jednak codzienne kłucie, wizyty w klinice i oczekiwanie w kolejne pełnej wielkich psów znosi z godnością. Prawie nie miauczy (wyrwie mu się co najwyżej ze 3 razy w poczekalni). I z ciekawością ogląda innych pacjentów. Wczoraj co prawda został oszczekany przez jamnika, ale jamniki szczekają przecież na wszystko co się rusza, także Fredi nie wziął tego za bardzo do siebie. Należy mu sie za to jakiś przysmak. 
 

19:29, rejuvenate
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 marca 2009
Klemens w pudełku i obrażony Jaśnie Pan Fredi
Poniżej dwa ujęcia Klemensa w pudełku po butach (za małym na niego); jedno z lampą a drugie bez (a że robione przy sztucznym świetle to niewyrazne). Oraz Jaśnie Pan obrażony za podanie mu na siłę preparatu na odporność. Acha, nadal z Fredim jeździmy codziennie do weta. Dziś w poczekalni prócz Fredzia siedziało aż 5 psów, z czego jeden wielkości małego konia. Fredi nawet nie próbował miauknąć :)
 
 
 
 
PS to "coś" na nosie Frediego to efekt wizyt u weta w zeszłym miesiącu - Fredi bardzo nie lubi wychodzić z domu, także próbował nosem wyważyć drzwi kontenerka. Jak widać, nos na tym ucierpiał najbardziej...
20:06, rejuvenate
Link Komentarze (3) »
piątek, 13 marca 2009
Różne, z telefonów komórkowych

Powyższe zdjęcie zostało zrobione na ulicy, w ruchu, przez moją koleżankę, która wie że na pewno by mnie to zainteresowało :)

 

a to zrobiłam ja, w pierwszych tygodniach wspólnego funkcjonowania K. i F. Wyjaśnienia -koty patrzą na Pana T, który bierze kąpiel.

23:09, rejuvenate
Link Dodaj komentarz »
Kocie przedszkole i koci szpital

Pan T. powiedział swojego czasu, że odkąd mamy  2 koty, mamy w domu kocie przedszkole. Ostatnio jednak kocie przedszkole zamieniło się w koci szpital. Najpierw Fredi zapadł na zapalenie gardła, potem wyzdrowiał, zaraz później Klemensowi coś się stało z okiem, co wymagało tygodniowego leczenia. Przy okazji oka okazało się, że Klemens ma zapalenie dziąseł, które obecnie leczymy. A zaraz potem Fredi zapadł ponownie na zapalenie gardła. Zgodnie z teorią weterynarza, poprzednio musiał złapać wyjątkowo złośliwy szczep bakterii, który do końca nie został zaleczony. Także dzień zaczynamy z Panem T. od podania Klemensowi tabletek i zawiezenia Fredzia do weterynarza. Proszę o trzymanie kciuków, żeby ten koci szpital jednak się zakończył i chłopaki wreszcie przestały łapać infekcje...

15:02, rejuvenate
Link Komentarze (4) »
środa, 04 marca 2009
Informujemy

że na chwilę przepadliśmy, bo padł nam internet w domu. Poza tym wszystko u nas dobrze, koty codziennie od 5 rano ganiają się po mieszkaniu :D.

08:52, rejuvenate
Link Komentarze (1) »