O kocie, który nie bał się nawet muchy, i drugim, któremu jest wszystko jedno!
RSS
środa, 21 kwietnia 2010
Wszystkim zaniepokojonym

donosimy, że mamy się dobrze. Wiosna idzie (chodź może niekoniecznie dzis), Kotki spacerują po balkonie (pod nadzorem moim lub T.- uspokająjąc wszystkich). Wymyśliłam, że w balkonowej skrzynce (przynajmniej jednej) posieję w tym roku trawkę dla kotów. Pan T. zgasił mój entuzjazm stwierdzając, że skoro Klemi w dalszym ciągu ma taki sam nawyk jak tu to małe szanse na to, że pod kocią pupą coś wyrośnie...

Fredi również ma się dobrze, nie znosi tylko kontrolnych wizyt u weterynarza i codziennie podejrzewa, że chcemy go tam zawieźć. W weekend zrobimy jakieś nowe zdjęcia w końcu.

20:29, rejuvenate
Link Komentarze (3) »
czwartek, 01 kwietnia 2010
Miauczenie jest nudne

Popiskiwanie rządzi!

F. i K. przestali miauczeć. Dla odmiany popiskują.

Piskanie daje szereg możliwości - można piskać radośnie (o, będzie żarcie!), ze zniecierpliwieniem (gdzie leziesz, cholero, do kuchni! daj nam jeść), ze smutkiem (zjadłoby się jeszcze ale brzuszek taki mały i się nie mieści, jaka szkoda) lub ze złością (won z tą tabletką, daj mi jeść kobieto!!!!). Przy czym podane przykłady piskania dotyczą głównie Fredka, bo Klemek popiskuje z wyłącznie jednego powodu - Rzuć mi piłeczkę!, tu mi rzuć!!!! Klemek ostatnio bowiem przypomniał sobie, że tak naprawdę jest psem, a nie kotem. W związku z tym jego głównym zajęciem jest poruszanie się po domu ze zwykłą gumową piłeczką w pysku i angażowanie domowników do rzucania piłeczki (byle dalej), tak aby dzielny piesek mógł ją aportować. Pan T. mawia "Mamy dwa kotki, w tym jednego pieska"...

Przy okazji życzymy wszystkim Wesołych Świąt i mokrych jajek ;)!

 

 

P.S. Tak, to drugie zdjęcie to Klemens oczekujący na rzucenie mu piłeczki...

20:45, rejuvenate
Link Komentarze (7) »