O kocie, który nie bał się nawet muchy, i drugim, któremu jest wszystko jedno!
RSS
sobota, 26 września 2009
Długo długo nic

Trochę się nie odzywaliśmy.

W tzw. międzyczasie (nie dociera do mnie fakt, że jakieś 5-7 lat temu słowo "międzyczas" oficjalnie pojawiło się w słowniku poprawnej polszczyzny) zmienili nam wygląd strony do edycji bloga, i jak my się teraz w tym połapiemy....???? hę?!

Jesień zaczęła się kotom spokojnie. Klemens urósł, a Fredi znów przytył, no i jakoś bardziej znów zbrązowiał. A może nie zbrązowiał. Może to jesienne słońce plus odcień fredziowego podszerstka daje takie złudzenie...

Leniwe sobotnie popołudnie. Klemens leży ze mną na kanapie. Ja czytam, Klemens na leżąco kontempluje świat, Pan T. w coś klika na komputerze. Fredi z kolei śpi w drugim pokoju, z tym że co 30 minut, jak (koci) satelita, pojawia się przy mnie, ociera o nogi ze 3 razy i wraca spowrotem do drugiego pokoju spać. Nuuuudaaaa.........

17:55, rejuvenate
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 września 2009
bez tytułu

Pan T. od 3 dni nie miał okazji posprzątać po Klemensie, bo Klemens jakoś nie chciał.... Zazwyczaj kiedy Pan T. rano wchodzi do łazienki, tam czeka na niego zgrabny mały prezencik od Klemka (który przecież jest kotem Pana T. zasadniczo i teoretycznie). Od 3 poranków cisza, spokój, zero sprzątania.


W związku z tym dziś przez całą drogę do domu Pan T. przekonywał mnie, że Klemens nauczył się korzystać z ludzkiej toalety, bo (cyt.) widział go [Pan T. - przypisek mój] ostatnio zaglądającego do sedesu ale bez żadnej zabawki; w dodatku próbującego usiąść (??) na sedesie.

Jasne. Leniuch Klemens próbowałby siadać na sedesie. Taaa.

Po dziejszym powrocie do domu stwierdzono, że Klemens zostawił to czego nie zostawiał od 3 dni w miejsccu, którym zostawia zazwyczaj.

Marzenia Pana T. runęły.

22:45, rejuvenate
Link Komentarze (2) »